czwartek, 24 lipca 2014

Kręconko, czyszczonko, grzebanko

Może na blog ostatnio nic się nie pojawiało, ale to nie znaczy, że nic się nie dzieje. Po prostu zbierałem materiał na większy wpis. Aktualnie działamy w znacznym osłabieniu bo ja złamałem kostkę i mam całą nogę w gipsie(cała to chyba za karę). Niestety będę to nosił aż do samego wyjazdu... Także zostałem specjalistą ds. planowania, zakupów, siedzenia na forach oraz od drobnych robót przy stole.

Mimo to jesteśmy dalej pełni nadziei, że pojedziemy w tym roku.

Skoro ma być to super maszyna no to trzeba to super zrobić. Odświeżyliśmy resory :) Zostały rozebrane, wyszlifowane, pomalowane i złożone. Wyglądają jak nowe.


Podobny los spotkał tylne bębny hamulcowe. Przy okazji do zmiany kwalifikują się cylinderki, bo nie chodzą elegancko i ciekną.



Powoli, po wielu godzinach walki rozłożyliśmy przednie zawieszenie. Wszystko było pordzewiałe i zapieczone - kilka ukręconych śrub. Niektóre trzeba było ciąć aby rozebrać. Wszystkie gumy lecą do wymiany. Wahacze i elementy metalowe do czyszczenia i malowania. Ciekawe czy uda się to złożyć do kupy z powrotem ^^


A ja... mam swój stolik :) Rozebrałem rozrusznik. Szczotki są prawie nowe, więc nie zmieniam nawet. Jedynie łożyska na bendiksie są do zmiany oraz nasmarować na nowo. Poczyściłem dolne wahacze i zacząłem je malować :)



Teraz czas na piaskowanie. W końcu chyba się uda. Mieliśmy problem z nakrętką do dysz oraz z piaskiem. Niestety żwirek budowlany nie nadaje się nawet po przesianiu. Mamy już bardzo drobny piaseczek jak z plaży. Możliwe, że dzisiaj rama będzie wypiaskowana :)

środa, 9 lipca 2014

Rozbiórka na części pierwsze

Przez ostatnie dwa dni dalej działaliśmy w kierunku rozmontowania machiny na drobne części. Ciekawe, czy my to w ogóle złożymy. Na pewno nie pójdzie to tak szybko jak demontaż...

Wczoraj rama wyjechała na zewnątrz. Zaczęliśmy ją szczotkować kątówką, lecz trochę to opornie idzie. Dziś pomyśleliśmy, że jak już piaskujemy karoserię, to ramę też. Na szczęście nie jest przegnita. Jest w bardzo dobrym stanie. Sto razy lepszym niż wierzch. Na śmieci poleciały również przewody hamulcowe. Nie nadawały się niestety już do niczego.


Zastosowaliśmy delikatny podział pracy. Ja i Gumiś - buda. Patryk i Swazy - Rama. W budzie dalej wyciągaliśmy co można było. Ja zająłem się demontażem "instalacji elektrycznej". Nie jest ona jakaś rozbudowana. Tylko kilka kabelków.

Poza tym do wyjęcia została pompa hamulcowa , kilka węży i linek oraz pedały. Jakoś to poszło. Niestety nie obyło się bez zadrapań na dłoniach. Wszystko jest zaspawane rdzą...



Swazy standardowo poleciał z robotą daleko do przodu. Zdemontował wał napędowy oraz skrzynię biegów. Silnik na czas transportu ramy trzymał się na słowo honoru. Oparliśmy go śrubami od skrzyni o jedną z desek z bagażnika. Jakoś udało się dotransportować ramę na miejsce i zakończyliśmy dzień roboczy.



Dzisiaj głównym celem było wyciągnięcie silnika. Na pierwszy ogień wyleciało całe sprzęgło razem z kołem zamachowym. Tarcza ścierna jest do zmiany, bądź regeneracji a łożyska do zmiany. Przy okazji rozkręciłem skrzynię biegów w celu oceny trybów na wałkach. Ze wstępnej analizy do zmiany są jedynie synchronizatory oraz łożyska.



Po tym przyszła kolej na podniesienie serca. Podciągnęliśmy ramę pod wyciąg no i jazda. Pasy za uszy w silniku i hop do góry. Wyszło bez oporu. Silnik na wózek i niech tak stoi. Gumiś jedynie zdemontował kolektor ssący oraz pokrywę zaworów. Nie ma na szczęście żadnego galaretowatego oleju, ale głowica i tak leci do remontu. Uszczelka pod nią jest w marnym stanie.



Chcieliśmy jeszcze dzisiaj zdemontować zawieszenie. Niestety spawy z rdzy tak mocno trzymają śruby, że nawet Swazego przyjaciel - pneumatyk - nie dał rady. Trzeba będzie kombinować...

A na zakończenie wpisu - wakacyjny motyw. Plaża na pace!

poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdzielenie

Dzisiaj w osłabionym składzie, bo tylko ja(Mateusz) i Swazy działaliśmy przy machinie. Zrobiliśmy niby mało, ale ile problemów było. Na początek musieliśmy odkręcić "jeszcze dwie śrubki" które trzymały budę oraz zdjąć deski. Śrubek okazało się ponad 10 i trzeba było używać pneumatyka.

Zaczęliśmy się zastanawiać jak tu ugryźć deski, aby zostały na później. No cóż, po kilku próbach Swazy stwierdził, że nie da się ich normalnie wyciągnąć. Zaczęliśmy je łamać, oraz próbować wybijać z nich pordzewiałe śruby. Jednak nie były aż takie zdrowe na jakie wyglądały. Później położy się płytę OSB albo dotnie nowe deski.



Po deskach przyszła pora na podnoszenia. Samochód stoi pod wyciągiem, więc było ułatwione zadanie. Tak ułatwione, że i tak ze dwie godziny to robiliśmy w dwie osoby. Na początku podnosiła się jedynie prawa strona... Męczarnia, poprawianie, szukanie gdzie haczy. W końcu okazało się, że to dźwignia ręcznego... Pod odpięciu jakoś już to szło. Kilka przewodów, węży i daliśmy radę. Ja przechylałem ramę a Swazy ciągnął ramę na kołach. W końcu stało się! Mamy samochód w dwóch upragnionych częściach. 



Plan na jutro, póki nie ma aktywnej piaskarki: Wyciągnąć skrzynię biegów, obejrzeć most i pewnie coś nam jeszcze wpadnie do głowy. Może poleci skrzynia do rozbiórki, albo się coś poczyści już lekko. 

Na koniec Swazy na zglebionym Żuku ^^

środa, 25 czerwca 2014

Rozkręcanie

Dziś poleciał dalszy ciąg akcji rozbierania wszystkiego co możliwe. Wyleciała ze środka calutka tapicerka. Większość poszła do kosza, ale płyty pilśniowe prawdopodobnie obijemy czymś gustownym i zamontujemy z powrotem.  Masterem-tapicerem został dziś Gumiś. Ja się zająłem kabiną kierowcy. Pozbyłem się foteli oraz deski zegara. Ogarnąłem trochę resztki blach, które walały się w kawałkach po kabinie. Wyjęte zostały pozostałe szyby boczne(ile z  tym jest zachodu...).

Swazy garniał pod maską i podwozie i tak się rozpędził, że aż odłączył wał napędowy od skrzyni, i chciał już zrzucać silnik. Ledwo go powstrzymaliśmy po przemyśleniu sprawy. Najpierw odłączymy kabinę od ramy, wtedy dostęp do silnika jest perfekt i nie trzeba go będzie prawdopodobnie wyciągać. Generalnie w kabinie została kolumna kierownicza, której nie planujemy wykręcać oraz deski na podłodze w części karawaningowej. Blachy jest bardzo dużo do czyszczenia i spawania. Na szczęście będzie piaskarka i myślę, że jakoś to sprawnie pójdzie. Na koniec kilka ładnych zdjęć z dzisiaj.





wtorek, 24 czerwca 2014

Wielki powrót - Początek solidnych napraw

Semestr się kończy więc można brać się do roboty. Dziś wpadłem na trochę do domu no to z nudów stwierdziłem, że jadę coś porozkręcać w machinie. Bardzo szybko dołączyła do mnie sprawna ekipa "rozmontowywowa" i spędziliśmy kilka godzin nad Żukiem.

Na pierwszy ogień póki jeszcze byłem sam poleciał fotel pasażera i wszystkie pseudo dywaniki gumowe na około. Pod fotelem niespodzianka... Podłoga? A co to? A na co to komu?




Wyszarpałem "tapicerkę" ze ścian. Niestety nie nadaje się ona do niczego - jest strasznie pogniła i syfiasta. Trzeba pomyśleć nad jakąś skórą z aligatora xD

Przyjechali chłopaki no to wzięliśmy się za wymontowanie szyb. Dobrze, że Swazy to majster jakich mało to wpadł na pomysł jak to wyciągać. Na pierwszy ogień boczne przesuwane. Pierwsza wyszła, ale uszczelka na straty :( Szyba pasażera wyszła nawet nawet za to uszczelka okna kierowcy jak nóweczka z salonu ^^ Bardzo dużo siłowania było z szybą przednią... Po wielu męczarniach w końcu wyszła. Uszczelka nawet została cała i nie trzeba będzie się gimnastykować i szukać po całej Polsce.

Idąc za ciosem Swazy z nudów wykręcił maskę, grill i lampy a Gumiś coś tam wyciągnął tapicerki. Zrobiło się już późno, więc skończyliśmy robotę na dzisiaj. Jutro w planie jest zrzucenie silnika, ale zobaczymy jak to wyjdzie :)




piątek, 7 marca 2014

Odpalanie silnika część dalsza

Dzisiaj od rana Patryk walczył z Żuczkiem. Ja zjechałem z Wrocławia dopiero po południu i nie miałem jak coś pogrzebać. Prace dotyczyły dalszego uruchamiania silnika. Do wymiany poszła pompa paliwa oraz filtr paliwa które zakupiliśmy w naszym miejskim ASO. Pompka paliwa świeci się aż razi w oczy. Chyba trzeba będzie cały silnik wypolerować xD


Niestety w baku też był lekki syf...


Aktualnie po wyczyszczeniu i wymianie pali "na dotyk" jakby to napisał typowy Mirek w ogłoszeniu na allegro. 

Na filmiku malutka prezentacja dźwięku pracującego "fałosiem" tego cudu polskiej motoryzacji.


Patryk nagrał również pełen akcji oraz lekkiej dramaturgii film z jazdy dookoła garażu. Oczywiście jazda bez trzymanki i na krawędzi bezpieczeństwa :)


Na jutro w planach jest wywalenie całego środka oraz szczegółowe oględziny karoserii i pozostałości po niej :) Możliwe, że od jutro będzie już unieruchomiony aż do skończenia blacharki :(

poniedziałek, 3 marca 2014

Robota chwilowo stoi w miejscu :(

Niestety nic nam się nie udało zrobić przez weekend przy Żuku :( Patryka nie było w ogóle(pochłonęło go pisanie licencjatu) a ja byłem na miejscu lecz miałem sporo innych zajęć i nawet nie zaglądnąłem do garażu.

Mimo tego nasze prace aż tak całkiem nie stoją w miejscu. Pojawiają się małe plany i pomysły. Ja osobiście ciągle przeglądam jak inne ekipy przygotowywały się na wyjazdy w poprzednich latach i niektóre reczy dotyczące aranżacji wnętrza i wyposażenia chciałbym zaimplementować u nas :)

Prawdopodobnie przy okazji blacharki będziemy malowali całego Żuka na nowo :) I tutaj mam małe wyzwanie dla czytelników. Jaki kolor/kolory/wzory byście widzieli? Przypominam, że jedziemy w bardzo gorące miejsca, więc ciemna kolorystyka odpada. Nie chcemy się ugotować w tej puszcze :)

Pozdrowionka i do "zobaczenia" w następnych wpisach.

piątek, 28 lutego 2014

Oficjalni Złombolowcy

Dziś zostały załatwione przelewy związane z darowizną od drużyny oraz na naklejkę na samochód. Chwilę później poszło zgłoszenie teamu i po około 2 godzinach otrzymaliśmy maila, który zaczyna się oto tak:

"Witamy serdecznie i dziękujemy za zgłoszenie na 8. edycje Złombolu!
Cieszymy się na Wasze wsparcie i wspólną przygodę w drodze do Lloret De Mar!
Złombol Party Edition!!! 
Niniejszym mailem potwierdzamy Wasze uczestnictwo, jesteście oficjalnym
Złombolowcem 2014! "

Zostaliśmy oficjalnymi uczestnikami! Odwrotu już chyba nie ma huehue :)

poniedziałek, 24 lutego 2014

Pierwsze odpalenie oraz mycie.

Dzisiaj udało nam się odpalić machinę. Odpowietrzyliśmy układ zasilania silnika i ruszył :) niestety długo nie pochodził, bo się znowu zapowietrzył. Znaleźliśmy winnych - sparciałe i nieszczelne wężyki. Dziś tego nie zrobiliśmy, bo mieliśmy inne plany a mianowicie szorowanie...


Po chwilowej jeździe testowej zaciągnęliśmy go na lince w miejsce z podłączeniem wody i prądu. Długo trwało mycie Żuka... Sprzęt poważny, bo myjka ciśnieniowa oraz porządna aktywna piana do mycia bezdotykowego. Piana jest mocna. Czuć w zatokach tę moc :) Łącznie Żuk był myty 3 razy w tym raz dokładnie z szorowaniem szczotką po kawałeczku. Mimo tego nadal gdzieniegdzie coś zostało. Na szczęście mnóstwo zielonego porostu i brudu zeszło co odsłoniło całą rdzę. Teraz widać ile trzeba prac blacharskich, aby doprowadzić go do jako takiego stanu. Będzie sporo zabawy.




 Mycie trwało około 2 godzin. Po umyciu został zrobiony porządek w garażu w którym mają odbywać się prace. Wprowadziliśmy Żuka do środka. Ze względu na rozpoczęcie semestru letniego na uczelniach przez nas prace będą odbywały się na razie weekendowo. Żuczek grzecznie czeka pod ścianą na piątek lub sobotę.

niedziela, 23 lutego 2014

Czas zaczynać naszą przygodę!

Witamy na naszym blogu ekipy Motomyszy z Żuczka. Aktualnie składamy się z dwóch osób. Mateusz i Patryk. Mamy zamiar wziąć udział w tegorocznej edycji Złombola. Pomysł padł nagle i tak samo szybko zaczęliśmy działać. W skrócie czym jest Złombol:

"Złombol, to extremalna wyprawa samochodami komunistycznej produkcji lub konstrukcji. Celem jest zbieranipieniędzy na zakup rzeczy dla dzieci ze Śląskich domów dziecka. Wartość zakupu pojazdów, nie licząc napraw przygotowawczych, to orientacyjnie 1000 zł. Dotychczasowe trasy prowadziły z Katowic do Monaco, na arktyczne koło podbiegunowe, do Azji, do słynnego Loch Ness, do Archaia Olympia w Grecji i na NORDKAP, aby pokazać, że mimo wszystkich obaw da się dojechać takimi "złomami" do wyznaczonego celu. Trasy były bardzo ciężkie: Alpy z bardzo stromymi podjazdami, serpentyny, duże odległości, pustki skandynawskie, łosie, mróz i upały, dziurawe drogi w Bułgarii, chaos w Stambule, nieskończone zachodnie autostrady, szkockie Highlands i niezapomniany legendarny przejazd przez Albanię. Trzeba mieć świadomość, że Złombol nie jest zorganizowaną wycieczką zadbanych Youngtimerów. Złombol, to nie są wakacje w komfortowym hotelu z katalogu Waszego zaufanego biura podróży. Złombol jest ekstremalną wyprawą bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony organizatorów! (to naprawdę nie jest tylko chwyt marketingowy!!) Nie ma mechaników, nie ma assistance, nie ma lawety, nie ma psychologa, nie ma części, sprzęt, którym jedziemy, jest stary i zmęczony! Nie zapewniamy wodzireja, niańczenia, rozpatrywania skarg i zażaleń, demokracji, wygodnych noclegów ani dobrej pogody! Nikt wcześniej nie sprawdza trasy ani miejsc noclegów! Nie znajdziecie informacji o aktualnym Złombolu ani na Tripadvisor, ani w przewodnikach Pascal! Wyjazd to duża niewiadoma! Od uczestników bezwzględnie wymagamy samodzielności wyprawowej! Istnieje ryzyko (nie małe!!), że w razie poważnej awarii będziecie musieli utylizować wasz pojazd po drodze i wracać w inny sposób do Polski! Jest tak, bo Złombol polega na tym, aby zrobić coś wyjątkowego, ekstremalnego! Jest to wielki wyczyn! Jeżeli dalej jesteście zainteresowani, aby do nas dołączyć, to przeczytajcie, w jaki sposób zbieramy pieniądze dla dzieci i jak wygląda wyjazd: Zbieramy na dzieci, udostępniając darczyńcom powierzchnie reklamowe na naszych samochodach. Darczyńcy umieszczają swoje logo firmowe lub zdjęcia i inne wymysły na naszych bolidach, wpłacając pieniądze na konto akcji. Z tych wpłaconych środków 100%!! jest wykorzystane na prezenty dla dzieci z domów dziecka!"

Także jest to przyjemne z pożytecznym. Ponoć normalni ludzie na to nie jeżdżą, także nadajemy się :P

Dziś (póki co jeszcze nieoficjalnie) zaczął się nasz rajd. Kupiliśmy i przyprowadziliśmy nasz pojazd - FS Żuk z niezniszczalnym silnikiem 2.4D Andoria o piorunującej i wywołującej dreszcze mocy 70KM. Nabyliśmy go od fana marki za małe pieniądze. W cenie mamy górę części, które na jeszcze skompletuje("Po co mam dawać na złom jak mogę Wam to dać") oraz fachowe porady :) Samochód jest w nawet dobrym stanie. Wiadomo, jak to polska marka - trochę rdzy. Są chęci więc spróbujemy.



Fotki jeszcze nieumytej, świeżo sprowadzonej machiny: